2 lata temu przeglądając bieszczadzkie internetowe portale o tematyce regionalnej zobaczyłem zdjęcia z góry Rzepedka 708m. Narciarze z małymi skrzydłami zawieszonymi nad sobą jeździli, skakali i wykonywali krótkie przeloty. Dało mi to do myślenia… Dlaczego ktoś jeździ po mojej ulubionej górce, a ja instruktor narciarstwa tego nie potrafię. Poniższe zdjęcia wykonałem 1 grudnia 2018 roku:

SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi
SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi SnowGliding Bieszczady zima atrakcje wycieczki narty wyciągi

ROZETA KARPACKA

Zdjęcia na przeglądany przeze mnie portal wysłała Fundacja ProWing z Leska. Napisałem @-maila przez Facebooka na ich stronę z prośbą o kontakt telefoniczny. Już następnego dnia oddzwonił do mnie Wacław Kuzło, który okazało się jest instruktorem m.in. paralotniarstwa i może mnie nauczyć dyscypliny, którą kilka lat temu wymyślił przez przypadek… Było to w 1996 roku, gdy wybrał się na loty paralotnią w zimie. W pewnym momencie silny podmuch wiatru przewrócił go razem ze skrzydłem i zaczną ciągnąć po śniegu. Wrócił do domu, odszukał stare skrzydło paralotniowe, obciął po kilka metrów z jednej i drugiej strony skrzydła zmniejszając jego powierzchnię i wrócił na górkę. Okazało się, że dzięki temu skrzydłu można nie tylko latać, ale być ciąganym przez wiatr łapany w komory skrzydła – jeździć nie tylko po równym terenie, ale przy silnym wietrze również pod górę! I tak połączył 2 pasje, czyli paralotniarstwo z jazdą na nartach. Do uprawiania SnowGlidingu wystarczy kilka centymetrów śniegu pokrywających równą powierzchnię (nie może być np. kretowisk), odpowiedni kierunek wiatru, no i oczywiście sprzęt: skrzydło między 6, a 15 metrów2, specjalna uprząż, narty (najlepiej z podniesionymi tyłami) z butami i kask dla bezpieczeństwa.

Po swoim przykładzie wiem i każdemu doradzam, że przygodę ze SnowGliding należy rozpocząć z instruktorem. Nie wystarczy umieć latać na paralotni i tak samo nie wystarczy być bardzo dobrym narciarzem zjazdowym. Piszę to jako wieloletni instruktor narciarstwa szkolący nawet takich technik jak fun i body carving. Pierwszą lekcję miałem z Wacławem Kuzło na szybowisku w Bezmiechowej. Zaczęło się od techniki opanowania 10m2 skrzydła. Na początku bez nart, a gdy w miarę zacząłem panować na różnymi i niespodziewanymi ruchami wiatru pojechaliśmy na wyciąg narciarski w Weremieniu – Lesko Ski. Tam Wacław zabrał mnie ze szczytu góry na lot tandemowy na paralotni. To było niesamowite przeżycie patrzeć przez około 10 minut z góry na piękno „krainy szybowisk” skupionej wokół Leska. Zaskoczyło mnie też lądowanie na nartach – bez żadnego uderzenia, czy wysiłku. Wtedy już byłem pewien, że niezależnie od godzin spędzonych na szkoleniu chcę się nauczyć tego sportu!

Po locie nad Weremieniem rozpoczęliśmy lekcje ze SpeedRiding, czyli połączenie jazdy na nartach ze skrzydłem w dół. Zależnie od prędkości zjazdu oraz siły wiatru można wtedy wykonywać krótsze lub dłuższe loty. Mimo uważnego słuchania wskazówek instruktora nie ominąłem różnych wypadków. Jednego razu zjeżdżając ze stromej ścianki nagle podmuch wiatru uniósł mnie wysoko w górę. I zamiast po prostu polecieć pociągnąłem za mocno sterówki i… spadłem. Całe szczęście nie na płaskie, ale jeszcze na zboczu. Ratownicy stojący na dole jak to zobaczyli mówili, że już mieli telefony w rękach przygotowane do dzwonienia po „śmigło”… 😊

Lekcje z instruktorem SnowGlidingu odbywały się głównie w 2 miejscach: na wyciągu narciarskim w Weremieniu (Lesko Ski) oraz na szybowisku w Bezmiechowej:

ROZETA KARPACKA

Moja przygoda ze snowglidingiem rozpoczęła się w lutym 2018 roku. Jednak zima się szybko się skończyła i do zajęć musieliśmy wrócić w następnym sezonie. A ten przyszedł szybko, bo już 1 grudnia sypnęło kilka centymetrów śniegu. To właśnie tę datę najbardziej zapamiętałem, bo nareszcie przejechałem mój pierwszy kilometr na nartach ze skrzydłem! Później już z każdym dniem było lepiej. Starałem się niemal każdego dnia wygospodarować czas na choćby 30 minutową jazdę. Ściągnąłem różne aplikacje na telefon i nauczyłem się patrzeć na kierunki oraz siłę wiatru. Powoli zapamiętywałem, że na wiatr południowy są odpowiednie stoki na szybowisku w Bezmiechowej, na górach Rzepedka 708m i Żurawinka 569m nad Wysoczanami oraz na rozległych łąkach w Osławicy. Na wschodni i zachodni wiatr jest idealna Biała Góra (Wierch) 597 w Kulasznem. Na północny wiatr udawałem się za tory w Osławicy oraz do Starego Łupkowa. Mając ograniczoną ilość czasu na większość gór wyjeżdżałem samochodem UAZ. Choć nie zawsze się to udawało, bo gdy pokrywa śniegu była większa niż 1 metr to trzeba było ubierać foki pod narty i dalej wędrować na pieszo. Po powrocie ze snowgliding pozostawało odkopywanie UAZ-a z głębokiego śniegu… 😊

W trakcie sezonu zimowego odkryliśmy wspaniałe przestrzenie między miejscowościami Dołżyca i Czystogarb na wiatry południowe i północne.

ROZETA KARPACKA

Nauka SnowGlidingu w moim przypadku długo trwała. Początkiem grudnia 2018 na jednym wypadzie na narty wykonywałem po zaledwie kilka kilometrów. Przełom nastąpił 26 grudnia, gdy pokonałem 10 km w 45 minut na Białym Wierchu nad Kulasznem. Wtedy nareszcie to o czym słuchałem odnośnie układu ciała do nart i skrzydła zafunkcjonowało. Do tej pory kolana i plecy po prostu bolały, a od tego dnia zaczęło się wreszcie czerpanie przyjemności ze SnowGlidingu! Codziennie sprawdzałem prognozy i szukałem odpowiednich do SnowGlidingu górek. 12 stycznia w Osławicy pokonałem 20 km w 1,23h. 13 lutego udało się przejechać 30 km w 1,21h w tym samym miejscu. 20 lutego aplikacja Endomondo pokazała na północnych stokach w Starym Łupkowie 45 km w 3:09h – wtedy po raz pierwszy szybciej wyjeżdżałem pod górę niż z niej zjeżdżałem! Suma podjazdów wyniosła 880 metrów, a maksymalna osiągnięta prędkość 71 km/h.

ROZETA KARPACKA

Końcem lutego śnieg powoli zaczął znikać na pobliskich górkach. Niemal z każdym następnym dniem trzeba było szukać bezleśnych łąk położonych dalej i wyżej od domu. Początkiem marca musiałem jeździć do Łupkowa i właśnie tam 3 marca 2019 udało mi się po raz pierwszy pokonać magiczną barierę 100 km. Przejechałem 106 km w czasie 5:54h. Ale różnica poziomów nie była duża, bo podjazdów miałem zaledwie 690 metrów. Maksymalna osiągnięta prędkość: 56 km/h.

20 marca 2019 szukałem śniegu i wiatru na górze Jasło 1158m. Niestety szczyt, który jeszcze kilka lat temu uważałem za jeden z najlepszych punktów widokowych w Bieszczadach jest w tym momencie po prostu zakrzaczony… Jeździłem dosłownie 150 metrów w jedną stronę i z powrotem. Podziwiałem kształty Połoniny Wetlińskiej, Caryńskiej i szczytów wokół Tarnicy, gdzie śniegu było jeszcze dużo. Ale są to góry w obrębie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a ten wprowadził do swojego regulaminu zakaz jazdy na nartach ze skrzydłem. Tej zimy było średnio po 2 metry śniegu. W tych warunkach żadnego życia na szczytach nie ma. Więc skąd takie zarządzenie? Na nartach tourowych oraz na rakietach śnieżnych można wędrować, a ze skrzydłem już nie. Jednak takie jest prawo i trzeba było się dostosować.

ROZETA KARPACKA

Umiejętności zdobyte w polskiej części Bieszczadów oraz zamiłowania do SnowGlidingu sprawiły, że 23 marca 2019 postanowiłem wybrać się na górę Stoh 1681m – najwyższy szczyt Połoniny Borżawa na Ukrainie. To pasmo idealne na każdy kierunek wiatru, gdyż pasmo składa się z 3 głównych odgałęzień w 3 różnych kierunkach, a tylko trzeba uważnie analizować siłę wiatru. Od granicy w Krościenku do miasteczka Wołowiec jest 150 km. U podnóża już nieczynnego wyciągu narciarskiego w miejscowości Podubowiec byłem około 13-tej. Na plecy założyłem napęd używany do lotów do paralotni i dzięki jego sile wyjechałem na górę Wielki Wierch 1598m. W stronę Stoha przemieszczałem się już wyłącznie za pomocą 12 metrowego skrzydła. Tak pięknych zimowych widoków i kolorów nie miałem nawet na trekkingu wokół Annapurny w Himalajach. One sprawiały, że co chwilę się zatrzymywałem i robiłem zdjęcia próbując zachować na zawsze te cudowne chwile. Endomondo pokazało: 41 km w 6:35h i 1537m podjazdów.

ROZETA KARPACKA

Opublikowane zdjęcia z wyprawy na Stoha sprawiły, że 1 kwietnia 2019 udało mi się wrócić na ukraińską BORŻAWĘ wreszcie w towarzystwie: Pawła Murawskiego oraz twórcy SnowGlidingu – Wacława Kuzło. Termin wybrała przyroda – na ten dzień miał wiać północny wiatr i świecić słońce. Przyjechaliśmy do miejscowości Filipiec dzień wcześniej. Po śniadaniu wyjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym na zbocza góry Gimba. Tam spotkaliśmy sympatycznych właścicieli skuterów śnieżnych, którzy zaproponowali nam wyjazd na szczyt góry za nieduże pieniądze. Stwierdziliśmy, że szkoda sił i czasu – lepiej pojeździć na nartach jak najwięcej 🙂

Jednak okazało się, że prognozy pogody się nie sprawdziły, bo następne 2 godziny spędziliśmy na szczycie góry Gimba 1491m we mgle ograniczającej widoczność do 10 metrów… Ale około 12-tej wiatr rozwiał mgłę i ruszyliśmy jak wyszczeleni z procy! Jeździliśmy w stronę Wielkiego Wierchu 1598m, a przede wszystkim przez szczyt Magura Żyde 1517m i aż do góry Grab 1378m. Więc do naszej dyspozycji było około 8 kilometrów wzdłuż połoniny! Jeździliśmy ciągani przez skrzydła, robiliśmy zdjęcia, wykonywaliśmy krótkie i dłuższe loty (w zależności od siły wiatru) i cieszyliśmy się po prostu wszystkim. Gdy słońce zaczęło zachodzić popatrzyliśmy na nasze telefony z aplikacją Endomondo… Okazało się, że Wacław Kuzło pobił swój poprzedni REKORD POLSKI: w czasie 6:19h przejechał 155 km! Suma podjazdów wyniosła aż 4250 metrów!

Artykuły o tym wydarzeniu pojawił się m.in. w:

https://esanok.pl/2019/na-nartach-pobili-rekord-swiata-w-dystansie-foto-00e2mp.html

http://www.trendyradio.pl/pl/aktualnosci/10/lesko/9053/mieszkaniec-powiatu-leskiego-rekordzista-swiata

PS. Ja tego dnia również byłem bardzo zadowolony, gdyż pobiłem osobiste 2 rekordy: przejechałem 111,57 km w czasie 6:22h. Tego dnia moim celem była wyłącznie zabawa i zrobienie pięknych zdjęć z Borżawy. Powyższy wynik wyszedł przypadkiem – nie patrzyłem przez cały dzień na telefon tylko cieszyłem się chwilą 🙂

WODOSPAD SZYPOT - Borżawa Ukraina WODOSPAD SZYPOT - Borżawa Ukraina
Transport skuterami śnieżnymi na Borżawie od wyciągu krzesełkowego na Gimbie na szczyt Borżawy - Ukraina. Transport skuterami śnieżnymi na Borżawie od wyciągu krzesełkowego na Gimbie na szczyt Borżawy - Ukraina.
Gęsta mgła na szczycie góry Gimba 1491m - Borżawa. Gęsta mgła na szczycie góry Gimba 1491m - Borżawa.
Mgła na szczycie pasma Borżawa powoli ustępuje i można rozpocząć SnowGliding! :-) Mgła na szczycie pasma Borżawa powoli ustępuje i można rozpocząć SnowGliding! :-)
Widok z góry Gimba na najwyższe wzniesienie pasma Borżawa na Ukrainie - Stoh / Stoj 1681m. Widok z góry Gimba na najwyższe wzniesienie pasma Borżawa na Ukrainie - Stoh / Stoj 1681m.
SnowGliding na Borżawie na Ukrainie. SnowGliding na Borżawie na Ukrainie.
SnowGliding na północnych zboczach Borżawy. SnowGliding na północnych zboczach Borżawy.
SnowGliding na ukraińskiej Borżawie. SnowGliding na ukraińskiej Borżawie.
Magura Żyde w paśmie Borżawa. Magura Żyde w paśmie Borżawa.
SnowGliding - kolejne 100 km przekroczone, Borżawa - Ukraina SnowGliding - kolejne 100 km przekroczone, Borżawa - Ukraina

ROZETA KARPACKA

Następny mój powrót na BORŻAWĘ nastąpił 10 kwietnia 2019r. Śniegu było jeszcze mniej niż na powyższych fotografiach, więc zmuszony byłem do jazdy wyłącznie między szczytem góry Gimba 1491m, a Magurą Żyde 1516m. Na północnych zboczach zalegało jeszcze troszkę śniegu. Zostawiłem plecak pod jednym drzewkiem i zacząłem jeździć. Warunki były fenomenalne: twardy śnieg, silny (tak „na oko” między 15, a 20 metrów / sekundę), ale stabilny północny wiatr, błękitne niebo i słoneczko. Do uprzęży miałem przypięte moje jedyne – wtedy – skrzydło o powierzchni 12 metrów kwadratowych firmy Ozone. Gdybym miał porównać odległość między górami oraz różnicę poziomów to tak jak bym jeździł między Połoniną Caryńską, a Małą Rawką, ale z tą różnicą, że na tej przestrzeni były tylko 2 niewielkie drzewka, a nie krzaki jak po naszej stronie granicy 🙂 Mniej więcej połowę trasy między wzgórzami pokonywałem w locie. Musiałem być cały czas skupiony by wiatr nie zabrał mnie wyżej niż 3 metry nad śnieg, bo wtedy traciłbym prędkość lub w najgorszym przypadku mógłbym zostać zabrany przez wiatr w górę i „być przerzuconym” na południową stronę, na której nie było śniegu…

Pierwszą przerwę zrobiłem sobie po około 55 minutach. Napiłem się wtedy kilka łyków herbaty i popatrzyłem na aplikację Endomondo. Ta pokazała 30 km! Łatwo sobie policzyłem, że w takim tempie 100 kilometrów mogę pokonać w 3 godziny. Pomyślałem, że spróbuję „pocisnąć” i może uda się pobić mój ostatni rekord (106 km – 5:54h, łąki nad Łupkowem, gdy jeździłem przez prawie 5h przy świetle wyłącznie gwiazd…).

Miałem świadomość, że o 16:00 muszę zakończyć jazdę, bo wyciąg narciarski kończy pracę o 16:30. Jeśli bym nie zdążył to czekałoby mnie schodzenie ze stromej góry po błocie… Wolałem nie ryzykować.

Zjeżdżając wyciągiem w dół byłem oszołomiony tym co pokazał mi telefon: w 5 godzin i 19 minut przejechałem 162 km! Dotarło do mnie, że przejechałem więcej kilometrów i w krótszym czasie niż uczynił to 2 tygodnie wcześniej mój Mistrz – Wacław Kuzło, który wymyślił SnowGliding. Media rozpisały się o jego 2 rekordach, a tu ja – właściwie początkujących w tej dyscyplinie sportów ekstremalnych – pobiłem te rekordy… On pomógł mi przeanalizować wyniki i okazało się, że tego jednego dnia ustanowiłem

4 REKORDY POLSKI będące również 4 REKORDAMI ŚWIATA:

1. 100 kilometrów przejechałem w 3:13h

2. suma podjazdów podczas pokonania 100 kilometrów wyniosła 4 153,9 metra

(poprzedni rekord Wacława Kuzło na 100 km wynosił 3:58h pokonując 2 952m)

3. przejechałem 161 km w czasie 5:10h

4. suma podjazdów podczas pokonania 161 kilometrów wyniosła 6 250,2 metra (czyli tyle co ma Aconcagua – najwyższy szczyt Ameryki Południowej)

(Wacław Kuzło 1 kwietnia przejechał 155 km w czasie 6:19 i sumie podjazdów 4250m).

Ktoś mnie kiedyś zapytał czy będę chciał to kiedyś pobić i czy ktoś może te wyniki jeszcze wyśrubować? Wydaje mi się to mało realne z kilku względów. Bardzo trudno trafić na tak sprzyjające warunki jakie miałem tego dnia: twardy śnieg, równa nawierzchnia, silny i stabilny wiatr. Codziennie patrzę w prognozy pogody. Jak są korzystne to „zostawiam wszystko”, wsiadam w samochód i jadę mając nadzieję, że tego dnia prognozy się sprawdzą. Na Borżawie byłem 4 razy, a tylko tego dnia były tak doskonałe warunki. Innymi razy wiatr był zbyt mocno lub prawie w ogóle go nie było, czy przez cały dzień utrzymywała się mgła uniemożliwiająca jazdę na nartach…

Poza tym trzeba mieć sporo siły w nogach. Ja w trakcie 5 godzin jazdy nie usiadłem ani razu, a zrobiłem sobie tylko 3 krótkie przerwy na napicie się herbaty oraz „toaletę” 😉 Gdyby nie konieczność zjeżdżania z góry tego dnia to mógłbym przejechać więcej kilometrów. Co ciekawe nie czułem dużego zmęczenia i po zakończonej jeździe na nartach wsiadłem w samochód i dojechałem do domu w Bieszczadach (220 km i jazdy 4,5-5h) 🙂 Jeżdżąc po równym terenie, czy mniej górzystym na pewno można zrobić więcej kilometrów. Ale by ten rekord był zaliczony do dyscypliny SnowGliding trzeba pokonać minimum 2000 metrów na 100 kilometrów. A żeby ktoś obydwa moje rekordy pobił – zarówno ilość kilometrów i jednocześnie moją różnicę poziomów – może mu się nie udać… 😉

Widok na pasmo Borżawa od miejscowości Podubowiec oraz drogę polną, którą skracam sobie dojazd do Filipca ;-) Widok na pasmo Borżawa od miejscowości Podubowiec oraz drogę polną, którą skracam sobie dojazd do Filipca ;-)
Siano nie zostało zjedzone przez zwierzątka u podnóża Borżawy. Siano nie zostało zjedzone przez zwierzątka u podnóża Borżawy.
Na trasie wyciągu narciarskiego na zboczach góry Gimba w paśmie Borżawa śniegu 15 kwietnia 2019 już nie było... Na trasie wyciągu narciarskiego na zboczach góry Gimba w paśmie Borżawa śniegu 15 kwietnia 2019 już nie było...
Jednak na szczycie Borżawy zostało troszkę śniegu - zaczynamy jazdę na nartach i z pomocą skrzydła 12 metrów! :-) Jednak na szczycie Borżawy zostało troszkę śniegu - zaczynamy jazdę na nartach i z pomocą skrzydła 12 metrów! :-)
Kształt gór i wysokości nad poziomem morza, po której jeździłem zdobywając 4 rekordy na Borżawie. Kształt gór i wysokości nad poziomem morza, po której jeździłem zdobywając 4 rekordy na Borżawie.
Trasa narciarska, po której jeździłem przez ponad 5h w paśmie Borżawa na Ukrainie. Trasa narciarska, po której jeździłem przez ponad 5h w paśmie Borżawa na Ukrainie.
Widok z jednej z przełęczy na pasmo górskie Borżawa w połowie kwietnia. Ciekawe czy na górze będzie jeszcze po czym jeździć na nartach... Widok z jednej z przełęczy na pasmo górskie Borżawa w połowie kwietnia. Ciekawe czy na górze będzie jeszcze po czym jeździć na nartach...
Aplikacja ENDOMONDO pokazała na koniec imponujący wynik - jak się okazało z 4 rekordami Polski i świata w SnowGliding... Aplikacja ENDOMONDO pokazała na koniec imponujący wynik - jak się okazało z 4 rekordami Polski i świata w SnowGliding...

ROZETA KARPACKA

Wróciwszy do domu trzeba było zająć się pracą w biurze podróży. W końcu zbliżał się długi weekend majowy, na którym zawsze mamy dużo pracy. Jednak SnowGliding jest jak nałóg… Człowiek nawet w wakacje patrzy na warunki pogodowe np. na lodowcach 😉 Przeglądając prognozy pogody i mapę pomyślałem by 12 maja 2019 spróbować zdobyć najwyższy szczyt Ukrainy – górę HOWERLA 2061m. Niestety nie udało się znaleźć chętnych na wyjazd, więc się spakowałem i pojechałem sam. Nasmarowałem narty, spakowałem plecak, mapę i udałem się do schroniska Zaroślak położonego na wysokości 1270m. Niestety na ciepłą wodę nie było co liczyć, ale przynajmniej było wygodne łóżko 😉 Jedzenie trzeba zabierać swoje, bo restauracji nie mają, choć dziwne, bo obłożenie mieli pełne. Ponieważ co chwilę się budziłem to już o 5:00 byłem spakowany i wyszedłem w stronę Howerli. Poruszałem się szlakiem koloru niebieskiego, którego nie polecam, bo podejście jest bardzo strome. Szlaki koloru czerwonego i zielonego były zagrodzone i zawieszone tabliczki, że są zamknięte. Jednak z powrotem wróciłem właśnie tamtymi szlakami – było mnóstwo śniegu, po którym fantastycznie się zjeżdżało i tylko 2 powalone drzewa po trasie.

Śnieg zaczął się dopiero w połowie góry. Z fokami przyklejonymi do nart było łatwiej niż idąc na piechotę w błocie 😉 A jak skończyły się drzewa to założyłem uprząż, rozłożyłem skrzydło paralotni 12 metrów kwadratowych i zostałem przez wiatr wciągnięty na szczyt (oczywiście nie od razu, ale trawersując – jeżdżąc raz w lewo i raz w prawo). Najwyższą górę Ukrainy zdobyłem godzinę po wschodzie słońca. Widoki były oszałamiające… Pierwszy turyści przybyli na szczyt 2 godziny później. Byłem fotografowany jak „niedźwiedź na Krupówkach w Zakopanem”. Ludzie sami podchodzili do mnie i pytali co to za dyscyplina sportu, skąd jestem. Jak mówiłem, że z Polski to sporo z nich zaczynało do mnie mówić w moim języku – mieli przodków w Polsce, albo pracowali itd. Ciekawe co myśleli patrząc na moje skrzydło w barwach zbliżonych do flagi Ukrainy… 😉

Ponieważ wiatr w trakcie dnia osłabł to częściowo sfrunąłem ze szczytu Howerli, a później już w lesie mogłem cieszyć się freeridem, nie spotykając na zamkniętym szlaku nikogo. Wsiadłem w samochód i wróciłem do domu (380 km i prawie 8h jazdy…).

ROZETA KARPACKA

SnowGliding to obecnie sport numer 1 z jakim w życiu miałem przyjemność się spotkać, a było tego sporo: tenis stołowy, piłka nożna, ręczna, koszykowa i siatkowa (łącznie z uprawieniami sędziego), judo, wycieczki i wyścigi na rowerach górskich, badminton, hokej, kajakarstwo, narciarstwo biegowe, nurkowanie, pływanie (instruktor), wędrówki na rakietach śnieżnych, a kilka miesięcy temu również kitesurfing itd. Jako instruktor narciarstwa zjazdowego pracowałem przez kilka w Alpach, spędzając 3-4 miesięcy w roku na nartach. Jednak od założenia Biura Podróży Bieszczader na więcej niż 2 wyjazdy tygodniowe w zimie po prostu nie mam czasu. Natomiast na godzinkę czy dwie prawie zawsze można się wyrwać, a górek bez lasów wokół domu nie brakuje…

Mam nadzieję, że przyjemnie Wam się czytało o mojej pasji i oglądało zdjęcia. Składam ogromne podziękowanie Wacławowi Kuzło za wymyślenie tego fantastycznego sportu ekstremalnego, naukę i towarzystwo w większości ciekawych wypadów. Pozostało mi marzyć o powrocie zimy za kilka miesięcy… 🙂

Mariusz Janik – założyciel Biura Podróży Bieszczader ROZETA KARPACKA

PS. Oficjalnym zatwierdzaniem REKORDÓW POLSKI w naszym kraju zajmuje się BIURO REKORDÓW. To właśnie tam warto zobaczyć i poczytać o 2 niebywałych rekordach Mariusza Janika: https://biurorekordow.pl/snowgliding-rekord-polski/

Zostały zatwierdzone 2 rekordy:

1. Rekord Polski na najdłuższy dystans w ciągu 8 godzin, który wyniósł 161 km w czasie 5:19h

2. Rekord Polski na najszybciej pokonane 100 km, które udało się pokonać w 3:15h.

Zapewne niektórzy zastanawiają się dlaczego nie mamy oficjalnego potwierdzenia pozostałych rekordów? Chodzi oczywiście o pieniądze…

Jak wygląda bicie rekordu zostało pokazane na stronie: https://biurorekordow.pl/jak-pobic-rekord/

Każde zatwierdzenie osiągnięcie w Polsce przez „Biuro Rekordów” kosztuje od 1500 zł. Rekordzista oprócz wpisu na ich stronie otrzymuje dyplom.

Natomiast REKORD ŚWIATA kosztuje ponad 8000 zł (to jest najtańsza opcja, a gdy sędzia i media przyjeżdżają na miejsce to znacznie więcej…). Biuro Rekordów tłumaczy zgromadzone materiały na język angielski, wysyła do Londynu. Kończy się to zatwierdzeniem rekordu i dyplomem.

Mariusz Janik osiągnął 4 rekordy Polski i 4 rekordy świata. Więc by mieć na ścianie 8 dyplomów potrzebna jest kwota 40 000 zł… Będziemy w najbliższych dniach zastanawiać się nad konkretnymi możliwościami promocji dla firm, które chciałyby sfinansować tak duży dla nas wydatek…

Oczywiście powyższa opłata pokrywa wyłącznie „dyplomy”. Kupno 4 rodzajów skrzydeł, 2 rodzajów nart, 2 specjalistycznych uprzęży, dojazdy, a często również noclegi, wyżywienie, różne dodatkowe opłaty to już nawet nie będziemy podawać ich wysokości… 😉

Terminy wycieczki Wybierz dzień i zarezerwuj miejsca

Realizacja: Obsługa-Medialna.pl